|
Chcą się uczyć we Francji
Ośmioro uczniów z Opolszczyzny walczyło o stypendium we francuskim liceum w Dijon.
Uczniowie ostatnich klas gimnazjum lub pierwszym liceum
- bo oni mogą startować w konkursie o wyjazd - pisali wczoraj trzygodzinny
test w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych przy ul. Hallera. W pierwszej
części musieli przetłumaczyć na francuski fragment "Małego Księcia", w
drugiej pisali wypracowanie.
Zadania przysłano do Opola w zalakowanych kopertach z
Francji. Zostaną sprawdzone przez nauczycieli w Dijon. W kwietniu na uczniów
czeka jeszcze druga część testu - egzamin ustny w Krakowie, gdzie
egzaminatorami będą Francuzi.
- Pytania na rozmowie dotyczą ogólnej wiedzy o Francji,
jej kulturze, historii, ale też sprawdza się, jak uczeń psychicznie wytrzyma
rozłąkę z rodzicami - mówi Piotr Szafors. Jego córka Paulina, uczennica
Gimnazjum nr 7, w zeszłym roku wygrała konkurs i uczy się już kilka miesięcy
w Dijon. Taka wytrzymałość psychiczna jest ważna, bo uczniowie we Francji
mieszkają w szkolnym akademiku, a w weekendy u rodzin francuskich kolegów z
liceum. - Ucząc się, mają zagwarantowane wyżywienie, podręczniki, 47 euro
kieszonkowego na miesiąc, darmowe przejazdy komunikacją miejską oraz
możliwość korzystania z obiektów sportowych, np. basenów - wylicza Szafors.
Jedyny znaczny koszt dla rodziców to dojazdy
stypendysty do Polski, co sześć tygodni bowiem w szkole są dwutygodniowe
przerwy.
Do części pisemnej stanęli uczniowie II, III LO, Szkoły
Plastycznej i Gimnazjum nr 7 w Opolu oraz dwie uczennice gimnazjum w
Kędzierzynie-Koźlu. - Nie obawiam się rozłąki z rodzicami, a mam okazję
poznać nowy kraj, obyczaje - mówiła jedna z nich, Gosia Lisek, tuż po
teście. Jej nauczycielka Barbara Miśków oceniła test jako bardzo trudny. -
We fragmentach "Małego Księcia" było bardzo trudne słowa, np. kiełkowanie,
do tego występuje tam sześć różnych czasów! - podsumowała.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
gazeta.pl |