Dyrekcja
Nasz Adres
Zespół Szkół Nr 1 im. prof. Bolesława Krupińskiego
w Lubinie. ul. Kościuszki 9,
59 - 300 Lubin.
tel/fax. 076-746-30-50.
NIP 692-10-28-723

on-line:
statystyki www.stat.pl
Ogółem na stronie:

 
Aktualności Dokumentacja Absolwenci Kontakt
 

Lepiej nie chodźcie na wagary

Marcin Wojciechowski

Kurator oświaty i dyrektorzy szkół z Warmii i Mazur wymyślili, co zrobić, by uczniowie nie opuszczali lekcji. Ministerstwo edukacji zdecyduje, czy ich pomysły wejdą w życie.

- Na początku czerwca Ministerstwo Edukacji, zaniepokojone tym, że rodzice nawet z błahych powodów pozwalają na nieobecność swoich dzieci na lekcjach, poprosiło, by zbadać to zjawisko - opowiada Jolanta Gregorczuk, warmińsko-mazurski kurator oświaty. - Zależy mi na poprawie wyników egzaminów końcowych w naszych szkołach, a wiadomo, że im uczeń rzadziej przychodzi na lekcje, tym gorsze ma oceny. Dlatego szukamy sposobów, by to zmienić.

Kuratorium przygotowało ankietę dotyczącą opuszczania lekcji przez uczniów. Dyrektorzy w regionie dostali ją pod koniec roku szkolnego. Mieli w niej podać frekwencję na zajęciach w ostatnim roku szkolnym, najczęstsze przyczyny nieobecności i kto je usprawiedliwiał - rodzice czy lekarze. Pisaliśmy o niej kilka tygodni temu.

W ankiecie wszyscy dyrektorzy przyznali, że mają problem z frekwencją w swoich szkołach. - W tym roku wyniosła ona średnio 80-90 procent - mówi Barbara Antczak z Kuratorium Oświaty w Olsztynie. - Rodzice najczęściej usprawiedliwiają nieobecność dzieci (ponad 90 proc. wszystkich przypadków) w podstawówkach i gimnazjach, głównie z powodu choroby, choć niekiedy tłumaczą, że dziecko całą noc spędziło przed komputerem i było zmęczone.

Mniej rodziców pisze usprawiedliwienia w szkołach ponadgimnazjalnych, zwłaszcza zawodowych. W ogólniakach rodzice usprawiedliwiają nieobecność dzieci w 40-90 proc. przypadkach, w liceach profilowanych i technikach - 27-92 proc., w zawodówkach już tylko 7-54 proc. Ale w tych szkołach uczniowie często sami piszą sobie usprawiedliwienia.

Każdy dyrektor miał też zaproponować, co zrobić, by ograniczyć liczbę uczniów wagarujących i opuszczających lekcje. Najczęściej powtarzało się dziewięć możliwości, m.in.: ** wprowadzić na świadectwie ukończenia szkoły zapis o liczbie opuszczonych dni, co byłoby informacją dla pracodawcy i mobilizowałoby uczniów do większej dyscypliny ** uzależnić promocję do następnej klasy od oceny z zachowania, która uwzględnia również frekwencję ** przywrócić rangę usprawiedliwieniom lekarskim, a tylko w wyjątkowych sytuacjach honorować usprawiedliwienia od rodziców ** obniżyć limit opuszczonych godzin z 50 do 20 proc., jako warunek przyznania prawa do egzaminu klasyfikacyjnego ** ograniczyć prawo pełnoletnich uczniów do samodzielnego usprawiedliwiania się ** uzależnić wypłatę stypendiów od frekwencji.

Raport z ankiety razem z pomysłami dyrektorów z Warmii i Mazur trafił do Ministerstwa Edukacji. - W ciągu najbliższych dni będę wiedziała, czy ministerstwo jest im przychylne. Choć z tego co już nieoficjalnie wiem, propozycja, by uczeń, który chodzi na wagary, nie zdawał do następnej klasy, cieszy się dużym zainteresowaniem - mówi Jolanta Gregorczuk.



Jolanta Gregorczuk, kurator oświaty

Nieobecność ucznia na zajęciach przekłada się na gorsze wyniki w nauce, musimy to zmienić, by nasze województwo nie było pod tym względem na szarym końcu



Wojciech Tański, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 9

Moim zdaniem snując takie propozycje idziemy w kierunku działań represyjnych w stosunku do dzieci. A przecież zanim posuniemy się do karania brakiem promocji za wagary poszukajmy przyczyny, dlaczego dziecko nie chodzi do szkoły. W mojej szkole problem frekwencji dotyczy tylko uczniów z rodzin niewydolnych wychowawczo, żyjących głównie z zasiłków od MOPS-u. W Niemczech, gdy dziecko opuszcza za dużo godzin, rodzicom wstrzymuje się czasowo zasiłek socjalny. Myślę, że gdyby taką metodę zastosować u nas, frekwencja byłaby na poziomie 100 proc.



Henryk Gajdamowicz, dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych

Większość postulatów jest słuszna. Od kiedy pojawiły się w szkołach zapisy, że uczeń może zdać przedmiot nie przekraczając limitu 50 proc. nieobecności, wielu uczniów sprytnie sobie wylicza i opuszcza tyle zajęć, by nie przekroczyć tej granicy. Podstawowym usprawiedliwieniem powinno być zwolnienie lekarskie, bo pozwalając wypisywać je do rodzicom, rozkładamy całą dyscyplinę w szkole. Dość sceptycznie odnoszę się do pomysłu, by za wagary nie promować uczniów do następnej klasy. Lepiej, by nie decydowała o tym ocena zachowania.



Stanisław Gierba, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 3

Jeśli mamy wychowywać dzieci, to powinniśmy mieć do tego odpowiednie narzędzia. Dlatego uważam, że propozycje są dobre. Indywidualnie traktowałbym jednak możliwość wstrzymania promocji przy słabej frekwencji. Nauczyciel mógłby wykorzystywać ją w sytuacjach naprawdę ostatecznych i stosować raczej jako straszak na wagarującego ucznia. Od frekwencji powinno uzależniać się też wypłatę stypendium - uczeń, który je otrzymuje powinien być pod każdym względem wzorowy.



 
Kazimierz Kapla, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego nr 5

Wiele z tych propozycji mogłoby zmobilizować wagarowiczów. Nie jestem jednak pewien, czy brak promocji za wagary do racjonalne rozwiązanie tego problemu.
 

 

[Pokaż komentarze] | [Dodaj komentarz]

pochodzenie: gazeta.pl

 
Uczniowie Nauczyciele Rodzice
C 2005-2006 Zespół Szkół Nr 1 w Lubinie. All rights reserved