Dyrekcja
Nasz Adres
Zespół Szkół Nr 1 im. prof. Bolesława Krupińskiego
w Lubinie. ul. Kościuszki 9,
59 - 300 Lubin.
tel/fax. 076-746-30-50.
NIP 692-10-28-723

on-line:
statystyki www.stat.pl
Ogółem na stronie:

 
Aktualności Dokumentacja Absolwenci Kontakt
 

Jak być dobrą mamą ?

Justyna DĄBROWSKA, psycholog

Uczymy się tego mozolnie dzień po dniu. Nabieramy wprawy, popełniając błędy.

Nikogo nie dziwią coraz powszechniejsze "szkoły rodzenia" a przecież ich naturalną kontynuacją powinny być "szkoły matek".

Marzy mi się założenie takiej szkoły.

Każdy zawód wymaga przygotowania i kwalifikacji a tymczasem to najważniejsze na świecie zajęcie jest wykonywane zupełnie po amatorsku. Brakuje nam zwykłych codziennych umiejętności: wyrażania uczuć, słuchania, rozwiązywania konfliktów.

Krępujące dziedzictwo

Każdy uczy się przez obserwację. Świadomie lub nieświadomie przyglądamy się od dziecka swojej mamie i oceniamy to, co robi. Skrzętnie notujemy w pamięci wszystkie jej zachowania, a przede wszystkim przewinienia, i obiecujemy sobie, że same nigdy nie będziemy tak postępować.

Ile razy w dzieciństwie przyrzekałaś sobie, że nigdy nie uderzysz swojego dziecka! Że nigdy nie będziesz go poganiać i strofować. Że postarasz się nie lekceważyć jego uczuć. Przypomnij sobie, ile razy zarzekałaś się, że w twoim własnym domu będzie zupełnie inaczej...

Kiedy dorastamy, okazuje się, że nawyki i przyzwyczajenia wyniesione z domu są niezwykle silne. Nagle łapiemy się na tym, że nasze postępowanie wobec dzieci to kopia zachowania, które nas kiedyś bolało, irytowało, raniło.

Lekcje kochania.

Jak pisał Krishnamurti: "Gdybyśmy naprawdę potrafili kochać nasze dzieci, na świecie nie byłoby wojen". Lekcje miłości są najtrudniejsze. Tu wielu uczniów miałoby kłopoty z przejściem do następnej klasy, bo z naszą miłością rodzicielską nie jest najlepiej. Choć wydaje się taka czysta i bezinteresowna, tak naprawdę potrafi być bardzo wymagająca, oczekuje wdzięczności, posłuszeństwa, spełnienia oczekiwań. ("Tyle dla ciebie zrobiłam, a ty...").

Chcemy, by dzieci były "jakieś", zachowujemy się tak, jakby były naszą własnością, jakby zjawiły się na świecie dla nas - żeby zaspokoić nasze ambicje, naszą próżność, nasze nadzieje. Czasem chcemy, by nas pocieszały.

A przecież każdy z nas jest zdolny do kochania, tylko nie każdemu to wychodzi. Trochę dlatego, że serce jest "zajęte" innymi sprawami. Trawi je żal do własnych rodziców, drży z braku akceptacji, jest skołatane lękiem, złości się na różne życiowe przeszkody. I na miłość brakuje miejsca.

Kiedy się uporządkuje swoje życie wewnętrzne: wypłacze zaprzeszły żal, wybaczy rodzicom popełnione przez nich błędy, zrozumie, że dzieci nie są naszą własnością, poświęci sobie chwilę poważnej refleksji - kiedy się wykona tę katorżniczą pracę, pojawi się naturalna i spokojna miłość, która niczego nie wymusza.

Lekcje tolerancji.

Choć nie zawsze sobie to uświadamiamy, traktujemy nasze dzieci jak ludzi podobnych do siebie. Trudno nam w nich zobaczyć kogoś odrębnego, z innym od naszego temperamentem, inną wrażliwością i zainteresowaniami. Jakże często wtłaczamy dziecko na siłę w jakąś rolę, którą sobie wymyśliliśmy.

Jeszcze przed jego narodzinami myślimy: to będzie chłopiec, będę z nim grał w piłkę, nauczę łowić ryby... Albo: urodzę dziewczynkę, będę jej szyła sukienki i plotła warkocze...

Czujemy niepokój, albo złościmy się, kiedy widzimy, jak z syna rośnie wrażliwy myśliciel, a córka gra w szachy i nie znosi sukienek. To wielka sztuka zobaczyć w dziecku innego człowieka, któremu mamy pomóc w odnalezieniu własnej drogi. Takiej drogi, która być może będzie skrajnie odmienna od tego, co sami robimy, co lubimy, co jest nam bliskie. Dzieci nie przychodzą na świat po to, by spełniać nasze oczekiwania - czasem trudno nam się z tym pogodzić.

Lekcje rozmawiania.

Wydawałoby się że nie ma nic prostszego od rozmowy, przecież wszyscy mówimy tym samym językiem. A jednak większość konfliktów i nieporozumień rodzinnych wynika właśnie z nieumiejętnego komunikowania się i z niezrozumienia tego, co nasz rozmówca ma na myśli. Nie mamy nawyku sprawdzania, czy to, co powiedzieliśmy, zostało zrozumiane zgodnie z naszą intencją. Ludzie pod tymi samymi słowami często rozumieją skrajnie odmienne rzeczy. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza w rozmowie z dzieckiem.

Nie bez powodu jednym z największych bestsellerów była ostatnio książka pt. "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły". Ponad dwieście tysięcy sprzedanych egzemplarzy świadczy o tym, że nie czujemy się zbyt pewnie w tej dziedzinie.

Jasnego wyrażania myśli można się nauczyć. Trzeba tylko włożyć trochę wysiłku. w uważne słuchanie. Bo słyszeć to nie to samo co słuchać. Tak jak mówienie i rozmawianie to nie to samo. Człowiek słuchany czuje się ważny, chce mu się mówić o istotnych dla niego sprawach, znajduje się w centrum uwagi. Po prostu: uważne słuchanie jest jedną z form wyrażania miłości.

[Pokaż komentarze] | [Dodaj komentarz]

pochodzenie: gazeta.pl

 
Uczniowie Nauczyciele Rodzice
C 2005-2006 Zespół Szkół Nr 1 w Lubinie. All rights reserved