|
|
Studencie, płać i płacz
Łukasz Antkiewicz
Absolwenci szkół średnich już w tym roku 2006/2007 zapłacą
więcej za przyjęcie na studia. Co gorsza, najbiedniejsi dostaną też mniejsze
stypendia
Karolina Wójtowicz, która w tym roku kończy liceum w Tarnobrzegu, w
październiku rozpocznie studia. Spróbuje dostać się na architekturę na
Uniwersytecie Szczecińskim i na wydział artystyczny na Uniwersytecie
Rzeszowskim. Niestety, przyjemność studiowania kosztuje, nawet jeśli nie
zaczęliśmy nauki. Za same opłaty rekrutacyjne uczelnia żąda 120 zł, choć
jeszcze przed rokiem było to ok. 75 złotych! - Chyba nikt nie myśli o naszej
kieszeni. To dla mnie duży wydatek - denerwuje się. Ale resort nauki i
szkolnictwa wyższego uznał, że nowe, wyższe opłaty są adekwatne do pracy
włożonej w przyjęcia studentów. Ale kto je ustalił?
- My tylko sugerowaliśmy się opinią rektorów. To oni określili koszty
rekrutacji - tłumaczy minister Michał Seweryński.
- To są decyzje ministerstwa. My je tylko realizujemy - broni się Krystyna
Anusik z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Winnych nie ma, a studenci mają kolejny problem. Obniżono im środki
przeznaczone na pomoc materialną. Najbardziej ucierpią na tym żacy z
Uniwersytetu Warszawskiego. Już teraz stypendia socjalne spadły tam nawet o
100 zł. np. Na Uniwersytecie Łódzkim pomoc materialną dla studentów obniżono
o 50 zł, a w Państwowej Szkole Zawodowej w Suwałkach stypendia obcięto o
prawie połowę - do 150 zł. Podobnie z dodatkami do akademika dla
najuboższych, który jest o 20 zł mniejszy, zaś zasiłek dla studentów
niepełnosprawnych o 40 złotych niższy.
- To jeden ze skutków wcielenie w życie projektu "Taniego państwa" - pisze w
liście rozsyłanym przez internet dr Paweł Strzelecki, dziekan do spraw
studenckich UW. - Ministrów i ministerstw jest więcej, za to dotacje na
uczelnie spadły.
W sumie do obniżek została zmuszona co trzecia uczelnia wyższa w kraju,
Powód?
- Raz jedna uczelnia dostaje więcej, a raz mniej. To się co roku zmienia -
wyjaśnia Joanna Kulesza, rzecznik Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Organizacji studenckich to tłumaczenie nie interesuje i już zapowiadają
protesty.
- Na tym, co robi Ministerstwo, najbardziej ucierpią najbiedniejsi studenci,
a przecież PiS zapowiadał, że będzie walczyć z ubóstwem. Wielu młodych ludzi
zacznie rezygnować ze studiów, bo nie będzie ich na to stać - dodaje
Wojciech Baran ze Zrzeszenia Studentów Polskich.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
gazeta.pl |
|