|
|
Uczniowie chcą
przestrzegania swoich praw
Jolanta Gregorczuk
Z przestrzeganiem praw uczniów w
warmińsko-mazurskim szkołach nie jest źle, choć mogłoby być lepiej.
Zdaniem nauczycieli i rodziców szkoły nie mają sobie nic do
zarzucenia. Inaczej patrzą na to uczniowie
Badania zostały przeprowadzone na zlecenie Ministerstwa Edukacji. W
każdym województwie ankiety wypełniło 500 uczniów ze szkół
wszystkich typów - od podstawówki po szkoły ponadgimnazjalne - a
także 60 nauczycieli i tyle samo rodziców. Wszyscy odpowiadali na 40
pytań. Opracowali je później socjolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego
przy konsultacji z Helsińską Fundacją Praw Człowieka.
Ankieta nie badała wszystkich praw ucznia, a jedynie wybrane z
czterech kategorii: ** przestrzeganie prawa do informacji na temat
tego, co dzieje się w szkole i co dotyczy ucznia, ** prawa do
prywatności, ** do wyrażania opinii i ** do wolności od poniżającego
traktowania. - Przeanalizowano skargi wpływające od uczniów do
kuratoriów, najczęściej narzekali właśnie na łamanie tych praw -
mówi Agata Gęśla z olsztyńskiego kuratorium oświaty, autorka
opracowania w regionie.
Uczniowie od gimnazjum do ogólniaka za najważniejsze swoje prawo
uważają prawo do wyrażania opinii. Niestety - jak mówią - właśnie to
prawo jest najczęściej łamane w szkołach, częściej niż prawo do
przestrzegania zasad oceniania, do bezpieczeństwa, odpoczynku czy
godności. Na szczęście tylko 17 procent uczniów nie może powiedzieć,
co myśli przy nauczycielu, i nie chodzi tu tylko o niegrzeczne
odnoszenie się do pedagoga. Powód jest prosty: to, co mówią, może
być użyte przeciwko nim. 26 procent uczniów przyznało, że ich opinie
miały wpływ na oceny wystawiane im przez nauczycieli.
Aż 75 procent uczniów nie było nigdy poniżanych w szkole. Ale ci,
którzy tego doświadczyli, byli "łamani" równie często w sposób
fizyczny, jak i psychiczny. O ile fizycznie nad uczniem znęcają się
głównie koledzy (a tylko nieliczni nauczyciele), o tyle nauczyciele
wykorzystują swoją przewagę nad dziećmi i młodzieżą, by nękać ich
psychicznie - doświadczyło tego 94 proc. uczniów.
Badanie potwierdziło przy okazji, że nauczyciele i rodzice dzieci
zupełnie inaczej niż uczniowie patrzą na przestrzeganie praw w
szkole. Wypowiedzi nauczycieli odzwierciedlają obraz idealnej
szkoły, która jest bezkonfliktowa, bez napięć, przemocy i poniżania.
Rodzice uczniów też widzą szkołę tak, jak sobie wyobrażają, że
powinna wyglądać, a nie taką, jaka jest naprawdę. To oznacza, że
wiedza na temat nie tylko szkoły, ale i problemów dzieci jest wśród
nich znikoma. - Wyniki analizy nie skłaniają do alarmujących wieści
na temat łamania praw ucznia w szkole. Potwierdzają raczej
dotychczasową wiedzę o słabej komunikacji między dorosłymi i
uczniami - komentuje wyniki badania Michał Kowalski z Uniwersytetu
Warszawskiego, autor analizy.
DLA GAZETY
Warmińsko-Mazurski Kurator Oświaty
Światy ucznia i nauczyciela różnią się od siebie. Nauczyciel większy
nacisk kładzie na obowiązki ucznia, uczeń - na swoje prawa. W
dodatku świadomość praw wśród uczniów jest coraz większa. Zwłaszcza
starsi wiedzą, jakie mają prawa i jak się o nie upomnieć, jak i do
kogo się odwołać, kiedy coś im się nie podoba, wiedzą, kiedy napisać
do kuratora, gdy prawa są łamane, i co ciekawe wcale nie piszą
anonimowo - najczęściej dotyczy to spraw związanych z liczbą
klasówek jednego dnia. Kiedyś nauczycielom żyło się łatwiej, bo
więcej mówiło się o obowiązkach ucznia niż o jego prawach.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
gazeta.pl |
|