Dyrekcja
Nasz Adres
Zespół Szkół Nr 1 im. prof. Bolesława Krupińskiego
w Lubinie. ul. Kościuszki 9,
59 - 300 Lubin.
tel/fax. 076-746-30-50.
NIP 692-10-28-723

on-line:
statystyki www.stat.pl
Ogółem na stronie:

 
Aktualności Dokumentacja Absolwenci Kontakt
 

Jak uczyć o seksie w szkole ?

Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska

Młodzież nie potrzebuje edukacji seksualnej, tylko obrony przed tym nachalnym molestowaniem seksedukacją - tak bp Stanisław Stefanek, przewodniczący Rady ds. Rodziny Episkopatu Polski skomentował badania znanego seksuologa. Prof. Zbigniew Izdebski odpowiada: - Żyjemy w erze internetu i jeśli szkoła czy rodzina nie uczą o seksie, to dziecko dowie się wszystkiego z sieci, często w wulgarnej, pornograficznej formie.

Oburzenie bp. Stefanka wywołały badania prof. Izdebskiego, w których ponad 5 tys. 17- i 18-latków odpowiadało na pytania o zachowania seksualne (seks analny, oralny, masturbację), antykoncepcję, HIV, ale też o samopoczucie czy relacje w rodzinie. Aż 34 proc. przyznało, że doświadczyło molestowania seksualnego, a 18 proc. padło ofiarą wymuszonego stosunku seksualnego.

Okazało się też, że chcą, żeby szkoła uczyła ich o HIV i antykoncepcji oraz szacunku dla drugiej płci, tymczasem nauczyciele na pierwszym miejscu stawiają szacunek, rozwiązywanie konfliktów, budowanie trwałych związków, a dopiero potem wiedzę o HIV i antykoncepcji.

- To są badania robione nie tyle po to, by wiedzieć, co sądzi młodzież o sobie, ile po to, by prof. Izdebski mógł wdrożyć następne elementy z góry przewidzianego planu sprowokowania młodzieży do wczesnego współżycia - oburzył się bp Stefanek.

Czy, kiedy i jak rozmawiać więc w szkole o seksie?

Nie koncentrować się na perwersjach

Czy edukacja seksualna jest młodemu człowiekowi potrzebna?

Ks. Józef Augustyn SJ: Kościół współcześnie jej nie kwestionuje. O ile Pius XI w encyklice Divini Illius Magistri polemizował z pojęciem edukacji seksualnej, o tyle 30 lat później Sobór Watykański II mówi wprost: młodzi winni otrzymać pozytywne i roztropne wychowanie seksualne, dostosowane do wieku. Winno ono ukazać najpierw piękno ludzkiej miłości, także miłości rodzicielskiej. Informacje medyczne bez powiązania ich z miłością i odpowiedzialnością, zniekształcają obraz człowieka jako istoty seksualnej. Nie jest wychowaniem koncentrowanie się na nadużyciach i perwersjach.

Kiedy rozpocząć wychowanie seksualne?

- Nie da się wyznaczyć jednego wieku dla wszystkich. Trzeba śledzić pytania młodych. Bywa to proste w wychowaniu w rodzinie, w szkole jest trudniejsze, stąd konieczność wyczucia ze strony nauczyciela. Nie może narzucać się z informacją seksualną, która nie jest potrzebna dzieciom.

Jakich informacji potrzebują młodzi?

- Wychowanie seksualne winno obejmować biologię, psychologię, socjologię i religię. Działania seksualne podlegają ocenie moralnej. Młody człowiek winien uczyć się, że jego seksualność może być źródłem radości i życia - jeżeli zwiąże ją z miłością, albo cierpienia i krzywdy - jeżeli będzie powiązana z lękiem i przemocą.

A co należy mówić młodym o prezerwatywach, o antykoncepcji?

- Nie sposób odpowiedzieć bez jednoznacznego odwołania się do wiary. Racje pozareligijne, np. psychologiczne czy społeczne, w tej sferze mają ograniczony charakter. Można je podważyć. Stąd też, proponując młodym określone zasady moralne, np. powstrzymanie się od współżycia małżeńskiego czy antykoncepcji, trzeba odwołać się do ich zaufania do Kościoła. Ale najpierw trzeba to zaufanie zdobyć.

 

Trzeba odpolitycznić edukację seksualną

Aleksandra Krzyżaniak-Gumkowska: Jak uczyć o seksie?


Prof. Zbigniew Izdebski: Uczciwie. Wiedzę dotyczącą dojrzewania psycho-seksualnego dostosować do faz rozwoju. Przekazywanie wartości rodzinnych jest ważne, ale nie wystarcza. Trzeba dziecku, a potem nastolatkowi powiedzieć o pobudzeniu seksualnym, o onanizmie itd. Żyjemy w erze internetu i jeśli szkoła czy rodzina tego nie zrobią, to dziecko dowie się wszystkiego z sieci. Często w wulgarnej, pornograficznej formie.

Co mówić 15-latkom?

- Z badań wynika, że 15 proc. młodzieży w tym wieku jest już po inicjacji seksualnej. Dlatego nie możemy rozmawiać o seksie dopiero w szkole ponadgimnazjalnej. Tę wiedzę trzeba wprowadzać - delikatnie! - w ostatnich klasach podstawówki. Jest wiele przesądów, że to pobudza młodych do aktywności seksualnej. A przecież Raporty Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) mówią, że dobre programy edukacji seksualnej mogą opóźnić inicjację!

W jednej klasie część uczniów może już być uświadomiona, inni - nie. Jak dotrzeć do wszystkich?

- Trzeba kształcić nauczycieli. Wiele kursów uczy z perspektywy katolickiej. Mówi się na nich, że prezerwatywa ma dziury, pory. To nie jest uczciwa informacja. Pory ma prezerwatywa posmarowana kremem, czego nie wolno robić! Prezerwatywa wg WHO zmniejsza ryzyko zarażenia HIV. Jeżeli ktoś nie akceptuje jej ze względów światopoglądowych, to powinien powiedzieć: katolicy nie powinni używać prezerwatywy. W 2001 r. prawie 90 proc. Polaków opowiadało się za tym, żeby wychowanie seksualne było w szkołach.

To gdzie jest blokada?

- Edukacja seksualna jest sprawą polityki, a nie zdrowia szeroko pojętego. Jeśli nam wyszedł tak wysoki wskaźnik przemocy seksualnej wobec dzieci [34 proc. - red.], to znaczy, że od najmłodszych lat trzeba dziecku wbijać do głowy, że są okolice, których druga osoba nie powinna dotykać. A polski system wychowania uczy, że dorosły zawsze ma rację.

[Pokaż komentarze] | [Dodaj komentarz]

pochodzenie: gazeta.pl

 
Uczniowie Nauczyciele Rodzice
C 2005-2006 Zespół Szkół Nr 1 w Lubinie. All rights reserved