|
|
Szara strefa edukacji
AGNIESZKA CIESIELSKA, MAŁGORZATA CZYCZŁO
Wzrasta liczba uczniów korzystających z płatnych lekcji,
przyznają nauczyciele.
Skąd się bierze takie zapotrzebowanie? - Naprawiamy błędy, które popełnia
szkoła - uważają korepetytorzy. O korepetycjach oficjalnie się nie mówi.
Kiedy próbowaliśmy skontaktować się z nauczycielami, większość z nich po
usłyszeniu tematu rozmowy odkładała słuchawkę lub grzecznie dziękowała za
rozmowę. Jednak niektórzy przyznają, że zjawisko płatnych lekcji jest coraz
bardziej powszechne.
Bo nauczyciel źle uczył
Z reguły rodzice decydują się na korepetycje w chwili, kiedy ich dziecko
przestaje radzić sobie w szkole lub kiedy boją się o wynik trudnego
egzaminu. Jak szukają korepetytora? Są co najmniej dwie możliwości. Albo
"poczta pantoflowa", albo nauczyciele polecają im swoich znajomych. -
Rodzice wysłali mnie na prywatne lekcje przed egzaminem wstępnym do liceum -
opowiada 18-letni Maciek. - I tak to się już ciągnie. Najpierw brałem lekcje
z matematyki i języka polskiego, teraz doszedł jeszcze angielski. Wiem, że
to kosztuje, ale jestem przynajmniej pewny, że dostanę się na dobre studia.
- Uważam, że korepetycje zapewniają dziecku lepszy start edukacyjny - mówi
matka, jednocześnie nauczycielka. - Wysyłałam moją córkę na dodatkowe
zajęcia, kiedy miała do napisania trudny sprawdzian z fizyki, a była źle
przygotowana przez nauczyciela. Jednak płatne lekcje są raczej dla ludzi
zamożnych. Tym, gorzej sytuowanym, pozostają zajęcia wyrównawcze w szkole.
Wygrać w wyścigu
Co o korepetycjach myślą nauczyciele? - Uczniowie biorą dodatkowe lekcje
zarówno wtedy, gdy muszą podciągnąć się w nauce, jak i wtedy, gdy chcą
wiedzieć więcej - twierdzi Jolanta Pawłowska, nauczycielka języka polskiego.
- Sama udzielam korepetycji, ale tylko osobom z mojej rodziny.
- Ci, którzy korzystają z korepetycji, lepiej przyswajają trudniejszy
materiał, uczą się bardziej efektywnie. Daje się to zauważyć na lekcjach i
jest to niewątpliwy plus tych zajęć - mówi Zofia Dobrzeniecka, nauczycielka
matematyki.
Dyrektorzy szkół patrzą na zjawisko korepetycji trochę szerzej. - Nikt o tym
nie mówi oficjalnie - odpowiada dyrektor jednego z olsztyńskich ogólniaków.
- Ale z moich obserwacji wynika wyraźnie, że jest coraz więcej
korzystających z tej formy edukacji. Myślę, że weszliśmy w czas rywalizacji.
Żeby znaleźć dobrą pracę, trzeba wygrać w tzw. wyścigu szczurów, być
najlepszym pod każdym względem. Wśród moich uczniów było w ub. roku kilku
korzystających z korepetycji z różnych przedmiotów. A jestem przekonany, że
gdyby nasze społeczeństwo było zamożniejsze, takich osób byłoby znacznie
więcej.
Dyrektor innego LO zdecydowanie potępia płatne lekcje: - Jeśli jakiś uczeń
powiedziałby mi, że korzysta z korepetycji, zwróciłbym uwagę jego
nauczycielowi. To przecież szkoła powinna zapewniać uczniowi wykształcenie.
Można się dokształcać z języka obcego, ale nie np. z matematyki czy języka
polskiego. Jest to zdecydowanie negatywne zjawisko.
Naprawianie błędów
Korepetytorzy przyznają, że popyt na ich usługi rzeczywiście wzrasta. Ich
zdaniem przyczyna jest prosta. - Po wielu latach pracy mogę stwierdzić, że
szkoła nie przygotowuje ucznia np. do korzystania z podręcznika - mówi jeden
z uczących matematyki. - Uczeń nie potrafi czytać książek matematycznych ani
uczyć się samodzielnie. Naprawiam błędy, które popełnia szkoła. Wyposażam
uczniów w wiedzę, która pozwoli im uczyć się samodzielnie. Rodzice, którzy
przysyłają do mnie swoje dzieci, jasno określają wymagania. Mówią: -
Dodatkowe lekcje traktuję jako inwestycję. Dlatego proszę tak przygotować
moje dziecko, aby dostało się na studia dzienne. Nie chcę przez pięć lat
płacić za studia prywatne.
- Matematyka jest przedmiotem, który zawsze będzie sprawiał uczniom
trudności. Program jest zbyt szeroki, a godzin lekcyjnych za mało, dlatego
zainteresowanie korepetycjami jest duże - uważa emerytowana nauczycielka, od
roku dorabiająca udzielaniem korepetycji.
- Odnoszę wrażenie, że coraz powszechniejszy obyczaj korzystania z płatnych
lekcji wynika z braku zaufania rodziców do systemu edukacji reprezentowanego
przez szkoły lub z tego, że ich zdaniem dziecko powinno wiedzieć więcej, niż
zakładają szkolne programy - mówi Alina Bugaj, psycholog z Poradni
Psychologiczno-Pedagogicznej. - Trzeba by się więc zastanowić, ile z dobrego
imienia, jakie posiadają renomowane szkoły, należy się właśnie
korepetytorom. Ilu ich absolwentów, którzy dostali się na wyższe uczelnie,
korzystało wcześniej z prywatnych lekcji. Gdyby się bliżej przyjrzeć
zjawisku powszechności korepetycji, można by się zastanawiać, czy szkoły
rzeczywiście spełniają swoją funkcję.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie:
gazeta.pl |
|