|
|
Bez uprawnień nauczyciele nie będą mogli uczyć
Nauczyciele i dyrektorzy szkół drżą. Wielu nie wie,
jak poradzić z przepisem, który mówi, że ci nauczyciele, którzy nie mają
odpowiednich uprawnień, od września nie będą mogli uczyć.
Ilu nauczycieli to dotknie, nie wiadomo, bo nie potrafi tego oszacować ani
Kuratorium Oświaty, ani same szkoły.
Zamieszanie wprowadziła ustawa z 2000 r., zgodnie z którą zajęcia w szkołach
prowadzić mogą tylko nauczyciele z pełnym wykształceniem kierunkowym. Tym,
którzy go nie mają, wraz z końcem sierpnia wygaśnie umowa o pracę.
Nauczyciele boją się fali zwolnień, szkoły luk w kadrach.
Najbardziej zagrożone są małe szkoły podstawowe, zwłaszcza na wsi, gdzie
jeden nauczyciel uczy kilku przedmiotów, np. biolog prowadzi też lekcje
techniki.
- Uczę dzieci polskiego, historii i rosyjskiego. Wszystkie te godziny razem
dają mi etat - mówi Małgorzata Bagieńska ze Szkoły Podstawowej w
Harasimowiczach (gmina Dąbrowa Białostocka). - Jeśli będę musiała
zrezygnować z części przedmiotów, może mi zabraknąć godzin do pełnego etatu.
Dla szkoły oznacza to zatrudnienie dodatkowej osoby, a na to, jak wiadomo,
zawsze brakuje pieniędzy.
Poza tym małym szkołom trudno będzie znaleźć takich nauczycieli, którzy
zechcą przyjeżdżać po to, aby uczyć tam techniki czy przyrody dwa razy w
tygodniu.
- I tu pojawia się kolejny problem z ułożeniem planów lekcji tak, aby nie
było w nich luk. Uczniowie przecież nie mogą mieć kilkugodzinnych okienek
między lekcjami - dodaje Bagieńska. - Najwyraźniej przy sporządzaniu
przepisów znów o nich zapomniano.
Aby pomóc zdezorientowanym dyrektorom, pracownicy kuratorium zorganizowali w
tym tygodniu spotkania, podczas których wyjaśniali wątpliwości.
- Każdy przypadek dyrektorzy rozpatrywać powinni indywidualnie - mówi Helena
Chyży z Podlaskiego Kuratorium Oświaty. - Nie może być tak, że historyk,
który uczył też wiedzy o społeczeństwie, nagle straci pracę. Mógł się stać
nauczycielem mianowanym z pozwoleniem na prowadzenie tych lekcji. Dyrektor
musi dokładnie przejrzeć teczki nauczycieli.
Na ulgowe traktowanie mogą liczyć też ci, którzy właśnie uzupełniają
wykształcenie.
Jerzy Kiszkiel, dyrektor IV LO w Białymstoku, zachowuje spokój.
- Ustawa jest sprzed sześciu lat, tyle czasu mieli nauczyciele, aby podnieść
swoje kwalifikacje, zacząć dodatkowe studia, skończyć kursy - mówi. - Ci,
którym specjalizacji brakowało, już to nadrobili i rewolucji od września u
nas raczej nie będzie.
[Pokaż komentarze]
|
[Dodaj komentarz]
pochodzenie 2004r.:
gazeta.pl |
|